Żmichowska Śpiewa płyty

ŻMICHOWSKA ŚPIEWA

Historie ośmiu płyt

2013
Jedna piosenka uruchamia pomysł
Występ Doroty Sacewicz podczas studniówki inspiruje pomysł nagrania profesjonalnej płyty z młodzieżą.
2013
2014
Żmichowska Śpiewa 1
Wszystko zaczęło się od jednej piosenki… Powstaje pierwsza płyta, odbywają się koncerty promocyjne, a młodzi wykonawcy występują w Programie I Polskiego Radia.
2014
2015
Żmichowska Śpiewa 2
Już wiedzieliśmy, że chcemy więcej. Do projektu dołączają kolejni wykonawcy i szkolny zespół tworzący własne teksty oraz muzykę.
2015
2016
Żmichowska Śpiewa 3
Z płyty narodziła się wspólnota. Projekt otwiera się na fotografów, grafików, filmowców i promotorów, stając się wspólnym przedsięwzięciem całej grupy.
2016
2017
Żmichowska Śpiewa 4
Zaczynaliśmy wierzyć, że możemy więcej. Projekt wychodzi poza szkołę, zdobywa II miejsce w Warszawskiej Nagrodzie Edukacji Kulturalnej i patronat Rzecznika Praw Dziecka.
2017
2018
Żmichowska Śpiewa 5
Już nie projekt, ale muzyczna rodzina. Młodzież występuje poza murami szkoły, a projekt zostaje zaprezentowany podczas ogólnopolskiej konferencji „Szkoła z EduMocą”.
2018
2019
Żmichowska Śpiewa 6
Płyta jubileuszowa. Na stulecie szkoły spotykają się uczniowie i absolwenci, a w projekcie rozwija się mentoring między starszymi i młodszymi uczestnikami.
2019
2022
Żmichowska Śpiewa 7
Znowu razem. Po pandemicznej przerwie młodzież wraca do wspólnych prób, studia i koncertów, występując m.in. w ogrodach Ambasady Francji.
2022
2024
Żmichowska Śpiewa 7½
Mniej piosenek, więcej osobnych historii. Kameralna edycja skupia się na indywidualności sześciorga młodych artystów, własnych kompozycjach i poszukiwaniu osobistego języka muzycznego.
2024
2025
Żmichowska Śpiewa 8
Kiedy młode głosy idą dalej... Uczniowie i absolwenci tworzą międzypokoleniowy zespół, rozwijają własne talenty i na nowo interpretują dziedzictwo Jacka Kaczmarskiego.
2025
DZIŚ
Dziś
Projekt, który trwa. Osiem płyt, kolejne pokolenia młodzieży i społeczność uczniów, absolwentów, rodziców, nauczycieli oraz ludzi kultury.
DZIŚ
ŻMICHOWSKA ŚPIEWA 1

2014 - Wszystko zaczęło się od jednej piosenki...

Czasami wielkie rzeczy zaczynają się zupełnie niepozornie, od jednego spotkania, jednej piosenki. Tak właśnie było ze “Żmichowska Śpiewa.”

Jest rok 2013. Studniówka Żmichowskiej. Na scenę wychodzi maturzystka Dorota Sacewicz i śpiewa „Padam, Padam” Edith Piaf. Słuchamy jej, oczarowani. Wtedy ówczesna dyrektorka szkoły, Joanna Chrapkowska, nachyla się do mnie i mówi mniej więcej: Pani Ewo, Pani jest taka przedsiębiorcza. Pani znajdzie sposób, żeby nagrać z naszą młodzieżą płytę.

Brzmiało pięknie. Problem polegał na tym, że nie miałam pojęcia, jak wydać płytę. Ale pomysł nie dawał mi spokoju. Zbliżało się 95-lecie Żmichowskiej. Pomyśleliśmy więc: znajdźmy muzyczne talenty naszej szkoły, zabierzmy młodych ludzi do profesjonalnego studia i pozwólmy im nagrać własną płytę. Taką prawdziwą. Z masteringiem, prawami autorskimi, okładką, tłoczeniem – wszystkim na najwyższym poziomie. Na jednej z lekcji języka angielskiego powiedziałam, że jest taki pomysł. Wtedy podszedł do mnie uczeń i powiedział, że ma znajomego, który ma profesjonalne studio nagrań. Tak trafiliśmy do studia Sebastiana Olko. I w ciągu roku z jego pomocą zrobiliśmy to.

W pierwszej edycji wzięli udział uczniowie gimnazjum i liceum. Najmłodsi mieli zaledwie 13 lat, najstarsi 18. Każdy przyniósł do studia inną muzykę, inną osobowość i własną wrażliwość. Łączyła ich odwaga, żeby stanąć przed mikrofonem i powiedzieć światu coś swoim głosem.

20 stycznia 2014 roku w szkolnej auli odbył się pierwszy koncert promujący płytę „Żmichowska Śpiewa”. Kilka tygodni później, 9 lutego, zagraliśmy ponownie – tym razem dla rodziców.

A potem wydarzyło się coś, czego zupełnie się nie spodziewaliśmy.

Nasza pierwsza płyta zaczęła żyć własnym życiem. Trafiła między innymi do Kazimierza Kowalskiego – znanego radiowca prowadzącego program Muzyka Nocą, a 2 czerwca 2014 roku Zofia Gostańska, Greta Kossowska, Joanna Piotrowska, Jan Horodyski i Ula Późniecka pojechali ze mną do Programu I Polskiego Radia. Na żywo opowiadaliśmy o Żmichowskiej i naszym projekcie, a słuchacze mogli poznać piosenki z pierwszej płyty. Najpiękniejsze było jednak coś innego. Projekt, który miał być jednorazowym prezentem na 95-lecie szkoły, nie chciał się skończyć. Młodzi ludzie chcieli śpiewać. Rodzice chcieli nam pomagać. Publiczność chciała kolejnych koncertów. A my zrozumieliśmy, że stworzyliśmy coś znacznie ważniejszego niż płytę. Stworzyliśmy Żmichowską Śpiewającą. Rok później wróciliśmy do studia.

I tak rozpoczęła się historia, która trwa do dziś.

ŻMICHOWSKA ŚPIEWA 2

2015 - Już wiedzieliśmy, że chcemy więcej

Pierwsza płyta miała być jednorazową przygodą. Prezentem na 95-lecie szkoły. Ale kiedy ucichły ostatnie dźwięki pierwszych koncertów, stało się jasne, że Żmichowska nie chce przestać śpiewać. Dlatego w 2015 roku wróciliśmy do studia. Już odważniejsi, bogatsi o pierwsze doświadczenia, ale z dokładnie takimi samymi emocjami przed zapaleniem czerwonej lampki „RECORD”. Na „Żmichowska Śpiewa 2” pojawiło się dziewięcioro młodych wykonawców. Śpiewali po polsku, angielsku i francusku, bo od początku chcieliśmy, żeby nasza muzyka była tak różnorodna jak sama Żmichowska. Po raz pierwszy do wokalistów dołączył także szkolny zespół SVRD, którego członkowie nie tylko grali, ale również sami komponowali muzykę i pisali teksty. I właśnie wtedy zaczęłam rozumieć, że nie tworzymy już tylko kolejnej płyty. Tworzymy miejsce, w którym młodzi ludzie mogą próbować, szukać własnego głosu, czasem się bać, a potem wyjść na scenę i przekonać się, że potrafią znacznie więcej, niż sami o sobie myśleli. 27 września 2015 roku spotkaliśmy się w szkolnej auli na koncercie promującym drugi album. Sala wypełniła się rodzicami, przyjaciółmi i gośćmi. Był z nami między innymi Michał Bajor. Publiczność przyjęła młodych artystów niezwykle ciepło.

A dla mnie najważniejsze było coś jeszcze. Rok wcześniej uczyliśmy się, jak nagrać płytę. Przy drugiej nauczyliśmy się, że najpiękniejszych projektów nie da się zaplanować do końca.

Bo czasami dajesz młodemu człowiekowi mikrofon, trochę przestrzeni i wiarę w jego możliwości…

A on znajduje własny głos.

I już wiedzieliśmy, że będzie Żmichowska Śpiewa 3.

ŻMICHOWSKA ŚPIEWA 3

2016 - Z płyty narodziła się wspólnota


Przy trzeciej płycie wiedzieliśmy już, że Żmichowska Śpiewa nie jest projektem tylko dla tych, którzy stoją przed mikrofonem. Bo przecież za każdą piosenką są ludzie, których na scenie nie widać. I właśnie wtedy zaczęli do nas dołączać kolejni uczniowie. Ci, którzy niekoniecznie chcieli śpiewać, ale potrafili robić piękne zdjęcia. Inni projektowali okładkę, tworzyli materiały promocyjne, kręcili filmy, pomagali opowiadać o naszych młodych artystach. Żmichowska Śpiewa zaczęła być pracą prawdziwego zespołu.

To było dla mnie niezwykle ważne odkrycie. Zrozumiałam, że talent ma wiele twarzy. Nie każdy musi dostać mikrofon, żeby poczuć, że jest częścią czegoś ważnego.

Trzecia edycja miała jednak również szczególny, bardzo osobisty wymiar. 21 września 2016 roku stanęliśmy na scenie szkolnej auli podczas koncertu promującego „Żmichowska Śpiewa 3”. Ten wieczór poświęciliśmy pamięci Sebastiana Olko, człowieka, który stał się moim przyjacielem i nauczycielem, który współtworzył z nami dwie pierwsze edycje projektu i którego zabrakło już przy trzeciej. Tragiczna śmierć zabrała nam go na zawsze.

Śpiewali uczniowie i absolwenci. Była muzyka, były wspomnienia i ta szczególna cisza pomiędzy piosenkami, w której czasem mieści się więcej niż w tysiącu słów.

I chyba właśnie wtedy najmocniej poczuliśmy, że stworzyliśmy coś więcej niż szkolny projekt.

Stawaliśmy się rodziną. Taką, która o siebie dba i która pamięta o sobie. Rodziną wokalistów, muzyków, fotografów, grafików, filmowców i promotorów. Ludzi, bardzo różnych, których połączyło jedno: chcieliśmy zrobić razem coś pięknego. „Żmichowska Śpiewa 3” nauczyła nas, że scena jest ważna. Ale jeszcze ważniejsi są ludzie, którzy ją razem budują.

ŻMICHOWSKA ŚPIEWA 4

2017 - Zaczynaliśmy wierzyć, że możemy więcej

Rok szkolny 2016/2017. Czwarta płyta i moment, w którym poczułam, że Żmichowska Śpiewa naprawdę zaczyna mieć swoje miejsce na muzycznej mapie Warszawy.

W tej edycji pojawiło się niezwykle utalentowane rodzeństwo – Ula Zubek i Piotr Zubek. Z Piotrem połączyła mnie przyjaźń, która trwa do dziś. Przeżyliśmy razem wiele niezwykłych chwil, a jedną z nich, której nie da się zapomnieć, było spotkanie z papieżem Franciszkiem. Kiedy dziś patrzę na tamte zdjęcia, widzę nie tylko ucznia i nauczycielkę. Widzę początek relacji, która dawno przekroczyła szkolne mury.

„Czwórka” była też ważnym krokiem dla mnie. Chciałam coraz lepiej rozumieć świat, do którego zapraszałam moich uczniów, dlatego zaczęłam uczyć się realizacji dźwięku i przygotowywać się do egzaminu z realizacji. Oni rozwijali się muzycznie, a ja razem z nimi.

Zaczęliśmy też odważniej wychodzić poza szkołę. Graliśmy coraz więcej i coraz bardziej różnorodnych koncertów, szczególnie w Nowym Świecie Muzyki. Po raz drugi zostaliśmy również zaproszeni wraz z młodzieżą do programu „Muzyka Nocą” Kazimierza Kowalskiego. Tym razem cały program został poświęcony naszej płycie i młodym artystom ze Żmichowskiej. Ogromna liczba pozytywnych reakcji widzów była dla nas czymś niezwykłym — potwierdzeniem, że to, co robimy w szkolnych murach, potrafi poruszyć także ludzi zupełnie z naszą szkołą niezwiązanych.

Projekt był już coraz bardziej zauważany i doceniany. „Żmichowska Śpiewa 4” zdobyła II miejsce w Warszawskiej Nagrodzie Edukacji Kulturalnej 2017, a nasze działania zostały objęte patronatem Rzecznika Praw Dziecka – Marka Michalaka. Dla mnie te wyróżnienia były ważne nie dlatego, że lubię nagrody, ale dlatego, że ktoś z zewnątrz dostrzegł wartość tego, co wspólnie budowaliśmy.

I wydarzyło się coś jeszcze. Do Żmichowskiej zaczęli przychodzić młodzi ludzie, którzy wcześniej słyszeli o „Żmichowska Śpiewa” i chcieli być częścią tej historii. Projekt zaczął żyć własnym życiem.

To był czas rozwoju, odwagi i mojego nieustającego zachwytu nad młodymi ludźmi. Coraz mocniej rozumiałam, że nie chodzi już tylko o nagranie kolejnej płyty. Budowaliśmy miejsce, do którego młodzi ludzie chcieli przychodzić, żeby śpiewać, tworzyć, rozwijać się i po prostu być razem.

ŻMICHOWSKA ŚPIEWA 5

2018 - Już nie projekt, ale muzyczna rodzina

Przy piątej płycie wiedzieliśmy już, że wydarzyło się coś znacznie większego, niż mogliśmy sobie wyobrazić kilka lat wcześniej. Był rok 2018, a Żmichowska Śpiewa miała już własną historię, publiczność i kolejne pokolenie młodych ludzi, którzy chcieli stać się jej częścią.

Coraz odważniej wychodziliśmy poza mury szkoły. Graliśmy w Nowym Świecie Muzyki, jeździliśmy na duże konferencje edukacyjne i pokazywaliśmy, że szkoła może być miejscem, w którym młody człowiek nie tylko zdobywa wiedzę, ale również odkrywa swój talent i uczy się pokazywać go światu.

W marcu pojechaliśmy do Gdyni na konferencję „Szkoła z EduMocą”. Spośród 420 zgłoszonych szkół wybrano zaledwie 16, które mogły zaprezentować swoje działania. Byliśmy wśród nich! Żmichowską reprezentowali wtedy Cheyenne Booth, Milena Burdalska i Piotr Zubek. Była muzyka, opowieść o projekcie, spotkania z nauczycielami z całej Polski i to cudowne poczucie, że pomysł, który narodził się kiedyś właściwie przez przypadek, zaczyna inspirować innych.

Coraz częściej widziałam też, że Żmichowska Śpiewa naprawdę daje młodym ludziom skrzydła. Piotr Zubek zaczął coraz śmielej budować własną drogę artystyczną. W lutym 2018 roku dał piękny koncert z Dominikiem Świątkowskim, którego słuchał między innymi Grzegorz Wasowski. Patrzyłam na rozwój tych dzieciaków z ogromną dumą.

Piąta płyta była więc dla mnie płytą dojrzałości projektu. Nie musieliśmy już nikomu udowadniać, że Żmichowska potrafi śpiewać. Wiedzieliśmy to. Teraz chcieliśmy pokazać coś więcej: że kiedy młodemu człowiekowi zaufa się naprawdę, da mu się profesjonalne warunki, odpowiedzialność i przestrzeń do popełniania błędów, potrafi zrobić rzeczy niezwykłe.

Żmichowska Śpiewa była już wtedy czymś więcej niż płytą. Była rodziną. I chyba właśnie przy piątej edycji poczułam to najmocniej.

ŻMICHOWSKA ŚPIEWA 6

2019 - Płyta jubileuszowa!

Rok 2019 był dla Żmichowskiej rokiem absolutnie wyjątkowym. Nasza szkoła kończyła sto lat, obchodziliśmy także 200. rocznicę urodzin Narcyzy Żmichowskiej. Wiedzieliśmy więc, że szósta płyta nie może być po prostu kolejnym krążkiem. Musiała opowiadać o nas. O pamięci, ciągłości, przyjaźni i o tym niezwykłym miejscu przy Klonowej, do którego się wraca.

I chyba dlatego „Żmichowska Śpiewa 6” była jedną z naszych najlepszych produkcji.

Już sama okładka była wyjątkowa – piękna, ręcznie malowana Narcyza Żmichowska w barwach Francji. Łączyła historię szkoły z jej francuską tradycją, ale miała w sobie też coś bardzo współczesnego. Jakby sama Narcyza patrzyła na kolejne pokolenie Żmichowiaków i mówiła: „Teraz wasza kolej”. A na tej płycie naprawdę spotkały się pokolenia.

Po raz kolejny szeroko otworzyliśmy drzwi absolwentom. Wróciła do nas nasza Diva – wyjątkowa Amanda Abramczuk, już rozwijająca własną artystyczną drogę, i zaśpiewała swoją autorską piosenkę. Jej powrót miał dla mnie szczególne znaczenie. Pokazywał młodszym uczestnikom projektu, że Żmichowska Śpiewa może być początkiem czegoś znacznie większego, ale też że z tej naszej muzycznej rodziny właściwie nigdy się nie odchodzi. I tu znowu zapoczątkowaliśmy tradycję mentorską. To właśnie od tej edycji osoba dołączająca do naszego teamu dostawała starszego mentora. Kogoś takiego jak Amanda, doświadczonego i potrafiącego nauczyć młodszego adepta śpiewania lub grania na instrumencie nowych umiejętności.

I wydarzyło się coś jeszcze, czego wcześniej w historii projektu nie było. Julia Pośnik przeszła z teamu fotografów na drugą stronę obiektywu – do wokalistów. I nie przyszła z coverem. Przyniosła własną piosenkę. To był dla mnie jeden z tych momentów, dla których warto być nauczycielem: zobaczyć, jak młody człowiek, któremu daliśmy przestrzeń do działania, nagle odkrywa w sobie zupełnie nowy talent i ma odwagę pokazać go światu. Pierwsza autorska piosenka Julki jest na płycie „Żmichowska śpiewa 6″. Kolejną wpuściła do internetu i w ciągu tygodnia uzyskała na TikToku 3 miliony wyświetleń.

Ta płyta była więc jubileuszowa nie tylko dlatego, że powstała w niezwykłym momencie historii szkoły. Była jubileuszowa, bo pokazywała, czym przez te lata stała się Żmichowska Śpiewa. Nie chodziło już tylko o nagrywanie piosenek. Powstała wspólnota ludzi, którzy śpiewali, fotografowali, projektowali, promowali, organizowali koncerty, a potem kończyli szkołę i… wracali.

W listopadzie 2019 roku podczas obchodów stulecia spotkały się całe pokolenia Żmichowiaków. I chyba właśnie wtedy najmocniej poczułam, że szkoła to nie budynek. Szkoła to ludzie historie, które zabierają ze sobą w świat. A Żmichowska Śpiewa 6 stała się jedną z takich historii.

Płytą na sto lat szkoły. Płytą powrotów. Płytą, która pokazała, że można skończyć Żmichowską, ale chyba nigdy do końca nie przestaje się być Żmichowiakiem.

ŻMICHOWSKA ŚPIEWA 7

2022 - Znowu razem

Siódma płyta ma dla mnie zupełnie inne znaczenie niż wszystkie wcześniejsze. Powstała w 2022 roku, kiedy po miesiącach pandemii, ekranów, zdalnych lekcji i spotkań zamkniętych w małych okienkach komputerów wróciliśmy do szkoły. Do siebie. Do muzyki granej i śpiewanej naprawdę razem.

I chyba dopiero wtedy zrozumiałam, jak bardzo nam tego brakowało. „Żmichowska Śpiewa 7” była dla mnie płytą odzyskanej bliskości. Znowu mogliśmy spotykać się na próbach, dyskutować, wybierać repertuar, poprawiać po raz dziesiąty ten sam fragment piosenki, śmiać się, denerwować przed występem i cieszyć się sobą. Muzyka ponownie wypełniła szkolne korytarze, a projekt odzyskał to, co zawsze było jego największą siłą – ludzi. 26 maja 2022 roku pokazaliśmy płytę społeczności Żmichowskiej. Za młodymi wokalistami stał już wtedy cały zespół: osoby odpowiedzialne za promocję, technikę, fotografie i projekt okładki. „Żmichowska Śpiewa” dawno przestała być tylko nagrywaniem piosenek. Stała się miejscem, w którym każdy talent mógł znaleźć swoją przestrzeń – także ten, którego nie było widać na scenie. A potem znowu zaczęliśmy wychodzić z muzyką poza szkołę. Jednym z tych momentów, które szczególnie pamiętam, był koncert w pięknych ogrodach Ambasady Francji. Nasi uczniowie zaśpiewali tam dla publiczności, a gratulacje otrzymali od samego Ambasadora Francji i jego małżonki. Po pandemicznej ciszy znów staliśmy przed ludźmi i opowiadaliśmy muzyką nasze historie. Patrzę dziś na „Żmichowska Śpiewa 7” jak na zapis bardzo szczególnego czasu. Nie chodziło już tylko o to, czy dobrze zaśpiewamy i czy powstanie kolejna piękna płyta. Chodziło o radość, że znowu możemy być razem.

Po latach prowadzenia projektu wiedziałam już, że sukcesem nie jest perfekcyjnie nagrany utwór. Sukcesem jest młody człowiek, który wychodzi ze studia odrobinę odważniejszy, który na scenie zaczyna wierzyć we własny głos i który odkrywa, że obok niego są ludzie gotowi go wspierać.

Siódemka była więc płytą powrotu. Do szkoły. Do sceny. Do wspólnoty. Do normalności. I do tej zwyczajnej, a wtedy tak niezwykłej radości, że po prostu znowu jesteśmy razem.

ŻMICHOWSKA ŚPIEWA 7 1/2

Mniej piosenek, więcej osobnych historii

Dlaczego „siedem i pół”? Bo czasami nie trzeba nagrywać wielkiej płyty, żeby wydarzyło się coś naprawdę ważnego.

„Żmichowska Śpiewa 7 i pół” była krótszą, bardziej kameralną odsłoną naszego projektu. I chyba właśnie dlatego dzisiaj myślę o niej z taką czułością. Nie chcieliśmy robić niczego „na siłę”, tylko dlatego, że wcześniej powstawały kolejne duże albumy. Chcieliśmy znaleźć młodych ludzi, którzy naprawdę mają coś swojego do powiedzenia muzyką.

Do castingu zgłosiło się aż 28 osób. Po długich rozmowach i naprawdę trudnych decyzjach wybraliśmy sześcioro młodych artystów: Polę Skorek, Michała Chmielewskiego, Annę Chustecką, Natalię Smaś, Lenę Steciuk i Zofię Oyrzanowską. Każde z nich było inne. I to właśnie było najpiękniejsze. Na tej płycie pojawiły się utwory po polsku, angielsku i francusku, bo wielojęzyczność od zawsze była częścią naszej Żmichowskiej. Ale tym razem wydarzyło się coś jeszcze. Michał Chmielewski, instrumentalista, nagrał własny utwór fortepianowy w profesjonalnym studiu. Projekt, który przez lata nazywał się „Żmichowska Śpiewa”, nagle zrobił kolejny mały krok. Okazało się, że nie tylko śpiewamy. Gramy. Komponujemy. Szukamy własnego języka. I właśnie chyba tym była dla mnie „Siódemka i pół” – płytą indywidualności. Nie potrzebowaliśmy wielkiej liczby utworów. Potrzebowaliśmy kilku prawdziwych historii.

Jedną z nich pisała Natalia Smaś – wtedy siedemnastoletnia artystyczna dusza, którą niedługo później można było oglądać w „The Voice of Poland”. Lena Steciuk rozwijała swój niezwykły talent wokalny i zdobyła później drugie miejsce w Ogólnopolskim Festiwalu Piosenki Obcojęzycznej. Pola Skorek, Lena i Michał stanęli także na jednej z najpiękniejszych scen Warszawy – w Zamku Królewskim – śpiewając i grając dla najlepszych nauczycieli w Polsce. I znowu poczułam coś, czego przez wszystkie lata tego projektu nigdy nie przestałam czuć: ogromną dumę. Nie dlatego, że dzieciaki występowały w pięknych miejscach.

Dlatego, że miały odwagę wyjść przed ludzi i powiedzieć: „To jestem ja. Tak brzmi mój głos. Tak gram. Tak czuję muzykę. „Żmichowska Śpiewa 7 i pół” nie była więc „połówką” prawdziwej płyty. Była dowodem na to, że w sztuce nie liczy się liczba utworów. Liczy się prawda, którą człowiek potrafi w nich zostawić.

Była też kolejnym etapem mojego uczenia się, że największą rolą nauczyciela nie jest stworzenie młodego człowieka według własnego pomysłu. Jest nią stworzenie takiej przestrzeni, żeby młody człowiek miał odwagę stać się sobą. A potem czasem tylko trzeba usiąść w studiu, nacisnąć „record” i pozwolić mu zaśpiewać. Albo zagrać.

ŻMICHOWSKA ŚPIEWA 8

2025 - Kiedy młode głosy idą dalej

Są projekty, które mają swój początek i koniec. Są też takie, które po prostu zaczynają żyć własnym życiem.

„Żmichowska Śpiewa” miała być kiedyś jedną płytą nagraną z okazji jubileuszu szkoły. Dziś, ponad dziesięć lat później, pracujemy nad ósmym krążkiem, a ja coraz mocniej czuję, że już dawno przestałam prowadzić tylko projekt muzyczny. Wspólnie z młodymi ludźmi stworzyliśmy społeczność.

„Żmichowska Śpiewa 8” jest tego chyba najpełniejszym dowodem. Do castingu zgłosiło się 26 obecnych uczniów i pięcioro absolwentów. Już sama ta liczba była dla mnie niezwykle ważnym sygnałem. Po tylu latach młodzi ludzie nadal chcą tu przychodzić. Nadal chcą śpiewać, grać, próbować swoich sił, pracować nad sobą i być częścią czegoś większego niż pojedynczy występ na szkolnej scenie. A jeszcze piękniejsze jest to, że wracają absolwenci. Nie dlatego, że muszą. Wracają, ponieważ Żmichowska nadal jest dla nich kawałkiem domu.

W ósmej edycji spotkali się więc uczniowie i absolwenci, osoby z dużym doświadczeniem scenicznym oraz takie, które dopiero zaczynały w siebie wierzyć. W studiu nagraniowym pracowali między innymi Hania Zawadka, Wiktoria Kowalska, Natalia, Ruben Pawłowski oraz nasi absolwenci. Każdy przynosił swoją muzykę, swoją wrażliwość i swoją historię.

I właśnie to jest dla mnie największą wartością tego projektu: nie produkujemy podobnych do siebie wokalistów. Pomagamy młodym ludziom odnaleźć ich własny głos.

Praca nad płytą rozpoczyna się długo przed wejściem do studia. Są castingi, rozmowy, poszukiwanie repertuaru, próby, godziny pracy nad interpretacją, intonacją, oddechem i emocją. Jest uczenie się odpowiedzialności, bo termin nagrania jest terminem nagrania, a koncert nie poczeka, aż ktoś będzie miał lepszy dzień. Jest też coś znacznie trudniejszego – przyjmowanie konstruktywnej krytyki. Młodzi artyści uczą się, że zdanie „spróbuj jeszcze raz” nie oznacza „jesteś niewystarczająco dobry”. Oznacza: wierzę, że stać cię na więcej.

Uczą się słuchać siebie nawzajem. Uczą się nie konkurować o światło reflektora, ale wspierać kolegę, kiedy jemu właśnie drży głos. Uczą się, że sukces jednej osoby nie odbiera sukcesu drugiej. I że czasami największym osiągnięciem koncertu jest nie perfekcyjna nuta, ale człowiek, który jeszcze kilka miesięcy wcześniej bał się wejść na scenę, a dziś potrafi stanąć przed publicznością i powiedzieć swoim głosem: „jestem”. Nie tylko wokaliści

Jedną z rzeczy, z których jestem najbardziej dumna, jest to, że przez lata „Żmichowska Śpiewa” przestała być projektem wyłącznie dla osób śpiewających.

Wokół muzyków powstały kolejne zespoły młodych ludzi: fotograficzny, promocyjny, filmowy, graficzny i techniczny. Jedni projektują okładki płyt, inni fotografują koncerty, przygotowują materiały do mediów społecznościowych, montują filmy promocyjne albo pomagają w organizacji wydarzeń. Każdy może znaleźć tutaj swoje miejsce.

Dzięki temu młodzi ludzie rozwijają nie tylko kompetencje artystyczne, lecz również cyfrowe, organizacyjne i społeczne. Uczą się pracy projektowej, odpowiedzialności za powierzony fragment większego przedsięwzięcia, komunikacji, dotrzymywania terminów oraz współdziałania z osobami o zupełnie innych talentach i temperamentach.

To jest jedna z najważniejszych lekcji „Żmichowska Śpiewa 8”: kultura nie powstaje wyłącznie na scenie. Powstaje między ludźmi. Od początku zależało mi, żeby młodzież pracowała w warunkach możliwie zbliżonych do profesjonalnych. Dlatego nagrywamy w studiach, uczymy się pracy z mikrofonem, interpretacji utworu, odpowiedzialności za materiał muzyczny i przygotowania koncertu od pierwszej próby aż po ostatni ukłon.

Młodzi ludzie poznają również mniej romantyczną stronę świata kultury – prawa autorskie, kwestie związane z ZAIKS-em, produkcję płyty, przygotowanie grafiki, promocję i logistykę wydarzeń. Chcę, żeby zobaczyli, że talent jest początkiem. Potem przychodzi praca. Ósma płyta jest pod tym względem szczególna, bo po wielu latach projektu doświadczeni absolwenci coraz częściej mogą stać się przewodnikami dla młodszych uczestników. Powstaje naturalny mentoring międzypokoleniowy. Ktoś, komu kilkanaście lat temu sama pomagałam wejść po raz pierwszy do studia, dzisiaj może powiedzieć młodszemu koledze: „Ja też się bałem. Dasz radę”. Trudno wymyślić lepszy dowód trwałości projektu.

Powrót do korzeni – Jacek Kaczmarski

W tej edycji szczególnego znaczenia nabrało również sięganie do repertuaru Jacka Kaczmarskiego – absolwenta naszej szkoły.

To dla nas coś więcej niż wykonanie kolejnych piosenek. To spotkanie młodych ludzi XXI wieku z historią szkoły, polską kulturą i twórczością człowieka, który kiedyś chodził tymi samymi korytarzami. Piosenki Kaczmarskiego wymagają rozumienia tekstu. Nie da się ich dobrze zaśpiewać wyłącznie ładnym głosem. Trzeba zapytać: o czym naprawdę opowiada ten utwór? W jakiej rzeczywistości powstał? Co mówi o wolności, odpowiedzialności, wyborach człowieka? I czy dzisiaj może znaczyć dla siedemnastolatka coś innego niż czterdzieści lat temu? W ten sposób projekt muzyczny staje się również edukacją historyczną, obywatelską i kulturową.

A szkoła przestaje być tylko miejscem, w którym pamięta się o znanych absolwentach. Staje się miejscem, w którym ich dziedzictwo dostaje nowe życie.

PODZIĘKOWANIA

Rodzice, niewidoczna część zespołu

„Żmichowska Śpiewa” nie trwałaby tyle lat bez rodziców.

Rada Rodziców od lat wspiera projekt finansowo, umożliwiając nam realizację nagrań i kolejnych przedsięwzięć. Ale pieniądze są tylko częścią tej historii. Rodzice pomagają również podczas koncertów, organizacji wydarzeń i wyjazdów. Kibicują młodym ludziom. Są publicznością. Są logistycznym zapleczem, kiedy trzeba zrobić dziesiątki małych rzeczy, których później nikt nie widzi ze sceny. To właśnie dzięki takiemu współdziałaniu projekt naprawdę łączy całą społeczność szkoły: uczniów, absolwentów, nauczycieli i rodziny.

Nie „robię” więc Żmichowska Śpiewa sama. Robimy je razem. Ze szkolnej auli do ogólnopolskiej publiczności

Ósma edycja jeszcze mocniej pokazała, że talent młodych ludzi z publicznej warszawskiej szkoły może wyjść daleko poza szkolne mury.

Przedstawicielki „Żmichowska Śpiewa 8” wystąpiły podczas Kompasu Edukacji – jednego z ważnych spotkań polskiego środowiska edukacyjnego, organizowanego przez prof. Romana Lepperta. Ich występ spotkał się z niezwykle ciepłym odbiorem i zachwytem nad talentem młodych wykonawców. Dla mnie takie chwile są niezwykle ważne.

Kiedy stoję z boku sceny i patrzę na własnych uczniów występujących przed profesorami, ekspertami, nauczycielami i ludźmi kultury, wiem, że właśnie wydarza się coś więcej niż koncert. Młodzi ludzie dostają komunikat: to, co potrafisz, ma znaczenie także poza murami twojej szkoły.

Później przyszły kolejne możliwości pokazania projektu szerokiej publiczności. Hania Zawadka i Wiktoria Kowalska wraz z naszym absolwentem Jankiem Pentzem pojawili się w „Dzień Dobry TVN”. Projekt był obecny również w mediach i programach poświęconych edukacji.

Każdy taki występ jest oczywiście promocją Żmichowskiej. Ale dla mnie znacznie ważniejsze jest coś innego. To promocja publicznej szkoły jako miejsca, w którym może wydarzyć się coś niezwykłego. Szkoły, która nie mówi młodemu człowiekowi jedynie: naucz się, napisz sprawdzian, zdaj maturę. Mówi również: pokaż nam, kim jesteś. Co potrafisz? Co kochasz A teraz spróbujmy razem zrobić z tym coś pięknego.

SIŁA PROJEKTU

Projekt, który stał się "generatorem energii społecznej"

Kilka lat temu „Żmichowska Śpiewa” zostało opisane w raporcie przygotowanym pod kierunkiem profesora Jerzego Hausnera jako przykład generatora energii społecznej.

Bardzo lubię to określenie, ponieważ chyba najtrafniej opisuje, co wydarzyło się przez te wszystkie lata. Zaczęliśmy od pomysłu nagrania jednej płyty. Potem pojawili się kolejni uczniowie. Rodzice. Absolwenci. Graficy. Fotografowie. Filmowcy. Instrumentaliści. Ludzie kultury. Media. Instytucje. Organizatorzy konferencji. Jedna osoba zapraszała następną.

Jeden koncert otwierał drzwi do kolejnego. Jedna młoda osoba, która uwierzyła w swój talent, po latach wracała i pomagała uwierzyć następnej. To właśnie jest energia społeczna.

Co zostaje w młodym człowieku?

Przez lata nauczyłam się, że rezultatu projektu edukacyjnego nie można mierzyć wyłącznie liczbą koncertów czy odbiorców. Najważniejszych rezultatów często nie widać od razu.

To większa pewność siebie. Umiejętność wystąpienia publicznego. Odporność na stres.

Gotowość do przyjmowania informacji zwrotnej. Umiejętność współpracy z ludźmi. Odpowiedzialność. Samodzielność. Kreatywność. Świadomość własnego talentu.

A przede wszystkim doświadczenie, że dorosły może naprawdę potraktować pomysł młodego człowieka poważnie.

Niektórzy uczestnicy projektu wybierają później studia muzyczne. Inni pojawiają się na profesjonalnych scenach. Jeszcze inni nigdy nie zostaną zawodowymi artystami. I to jest w porządku. Bo nie chodzi o wyprodukowanie dziesięciu piosenkarzy. Chodzi o wychowanie dziesięciu młodych ludzi, którzy trochę bardziej wierzą w siebie.

PASJA, SUKCES, RELACJE

Co Żmichowska Śpiewa 8 znaczy dla mnie?

Po tylu latach powinnam być może być już przyzwyczajona do wejścia do studia. Nie jestem. Nadal wzrusza mnie moment, kiedy uczeń po raz pierwszy zakłada słuchawki i staje przed mikrofonem. Nadal stoję za kulisami przed koncertem i martwię się bardziej niż oni. Nadal słysząc gotowe nagranie, przypominam sobie pierwszą próbę i drogę, którą ten młody człowiek przeszedł. Przez ten projekt sama nauczyłam się ogromnie dużo. Nauczyłam się produkować płyty, organizować koncerty, pracować ze studiem nagrań, prawami autorskimi, promocją i mediami. Rozwinęłam swoje umiejętności liderskie. Nauczyłam się również czegoś znacznie trudniejszego – czasami odsunąć się i pozwolić młodym ludziom przejąć odpowiedzialność. Bo dobry lider nie musi być zawsze na środku sceny. Czasami jego największym sukcesem jest właśnie to, że może zejść ze sceny, usiąść w ostatnim rzędzie i zobaczyć, że inni już świetnie radzą sobie bez niego.

Ósma płyta. Ta sama wiara.

Kiedy zaczynaliśmy, nie wiedziałam, jak nagrywa się płytę. Nie wiedziałam, jak wygląda mastering. Nie znałam przepisów dotyczących praw autorskich. Nie umiałam produkować koncertów. Wiedziałam tylko jedno. Że jeżeli młody człowiek ma talent, szkoła powinna zrobić wszystko, żeby pomóc mu ten talent zobaczyć.

Dzisiaj mamy osiem płyt, setki występów, tysiące odbiorców i kolejne pokolenia Żmichowiaków, którzy stworzyli wokół projektu niezwykłą społeczność. Ale gdybym miała powiedzieć jury, co jest największym sukcesem „Żmichowska Śpiewa 8”, nie podałabym żadnej liczby.

Powiedziałabym o chwili, kiedy młody człowiek schodzi ze sceny, patrzy na mnie i pyta: „Naprawdę było dobrze?” A ja mogę odpowiedzieć: „Było Twoje. I właśnie dlatego było piękne.”

Bo „Żmichowska Śpiewa” nigdy tak naprawdę nie było projektem o płytach.

Od początku było projektem o młodych ludziach. O dawaniu im przestrzeni. O zaufaniu. O wspólnocie. I o tej niezwykłej rzeczy, która wydarza się wtedy, kiedy szkoła zamiast pytać młodego człowieka wyłącznie o to, czego jeszcze nie umie, zaczyna go pytać: „Co potrafisz? Pokaż mi. Pomogę Ci rozwinąć skrzydła.”